Anhelli

Anhelli. Wołanie


W kolejnych wersjach spektaklu udział brali:

Anhelli: MATEJ MATEJKA

oraz

  • NINI JULIA BANG
  • DITTE BERKELEY
  • PRZEMYSŁAW BŁASZCZAK
  • TOMASZ BOJARSKI
  • EMMA BONNICI
  • ALESSANDRO CURTI
  • JEAN FRANÇOIS FAVREAU
  • KAMILA KLAMUT
  • ALEKSANDRA KOTECKA
  • JAROSŁAW FRET
  • EWA PASIKOWSKA
  • TOMASZ WIERZBOWSKI

Prowadzenie projektu: JAROSŁAW FRET

Realizacja świateł: MACIEJ MĄDRY

Hieronim Bosch, Piekło muzyczne [fragment], część tryptyku Tysiącletnie królestwo, około 1500, Muzeum Prado, Madryt

Zaprawdę, kto poznał najstarsze i najlepsze,

Staje się najstarszy i najlepszy

Oddech życiowy jest, zaiste, najstarszy i najlepszy.

 

Zaprawdę, kto poznał najwspanialsze

Wśród swoich staje się najwspanialszy.

Mowa jest, zaiste, najwspanialsza.

Zaprawdę, kto poznał podstawę,

Mocno stoi, zarówno w tym, jak i na tamtym świecie.

Oko jest, zaiste, podstawą.

 

Zaprawdę, kto poznał spełnienie,

Osiąga spełnienie pragnień boskich i ludzkich.

Ucho jest, zaiste, spełnieniem.

 

Zaprawdę, kto zna schronienie,

Dla swoich stał się schronieniem.

Umysł jest, zaiste, schronieniem.

 

Tchnienia sprzeczały się o to, które z nich jest najwspanialsze,

„Ja jestem najlepsze! Ja jestem najlepsze!” – mówiły.

 

Następnie zaczął wychodzić oddech życiowy,

Jak wspaniały rumak rozrywa nity w okowach,

Podobnie on pozostałe tchnienia porozrywał.

Wtedy wszystkie zebrały się wokół niego i powiadają:

„Czcigodny! Pozostań, tyś wśród nas najwspanialszy, nie wychodź!”

 

Powiada do niego mowa:

„Jeżeli ja jestem najwspanialsza, tyś tak samo najwspanialszy”,

Powiada do niego oko:

„Jeżeli ja jestem podstawą, tyś tak samo podstawą”.

Powiada do niego ucho:

„Jeżeli ja jestem spełnieniem, tyś tak samo spełnieniem”

Powiada do niego umysł:

„Jeżeli ja jestem schronieniem, tyś tak samo schronieniem.”

 

Dlatego, zaprawdę, nie są nazywane mową, okiem, uchem, ani umysłem,

Wszystkie nazywane są tchnieniami, gdyż wszystkie są tchnieniami.

[Upaniszada Czhandogja, V.1.6, 12, 13, 14, 15, tłum. M. Kudelska]


Od rana siedź na niskim stołku, wprowadź swój umysł z głowy do serca, tam go skup i zatrzymuj. Mocno pochylony, aż do silnego bólu w piersiach, ramionach i szyi, wołaj wytrwale w myśli lub duszy: Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną!

[…]

Wstrzymuj również ruch oddechu tak, byś nie oddychał swobodnie. Tchnienie powietrza, pochodzące z serca, zaciemnia przecież umysł i pobudza intelekt. Oddala również umysł od serca, wiodąc ku zapomnieniu, albo tez prowadzi od jednej rzeczy ku drugiej, aby, zanim się spostrzeże, odnalazł to, czego nie powinien.

[Grzegorz z Synaju]

Pierwsze pokazy przedstawienia miały miejsce w Barbican Centre w Londynie we wrześniu 2009 roku jako ostatnia część Tryptyku Ewangelie dzieciństwa, prezentowanego w ramach POLSKA! YEAR w Wielkiej Brytanii. W październiku 2011 roku specjalna wersja przedstawienia została zaprezentowana w Belchite k. Saragossy, w ruinach kościoła San Augustino w historycznej części miasta, noszącej ślady hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939). 


Anhelli. Wołanie to hołd dla Juliusza Słowackiego oraz jego podróży do Ziemi Świętej z Neapolu, przez Aleksandrię, Kair, Damaszek, podczas której napisał poemat Anhelli.

Tematem Anhellego jest fenomen, z którym Teatr musi się zmierzyć chcąc uchronić istotę swego miejsca w świecie. To temat integralności naszego życia, naszych ciał, nas samych. To temat opętania. Uczynienia z naszego wnętrza naczynia dla obecnego innego życia. Może nawet przyszłego życia. To temat prześwietlenia, przeanielenia. To temat opętania przez anioła.

Jak przez ciało człowieka przeprowadzić anioła; pozwolić mu żyć tam przez moment? W jakim kształcie muzycznym? W jakiej wibracji?

Żyjemy w katedrach ciał. Ważne są fasady, złocenia, ważne jest położenie i relacja wobec innych. Temat Anhellego wymagałby raczej małych drewnianych kościółków, w których pozostajemy sami. W zamknięciu. Zamiast katedr – małe świątynie serca. Małe kościoły ciała. Kaplice, domy schadzek. Tu wywołuje się zmarłych przodków, ale równocześnie niedokończony projekt dziadów rozszerza się tu w seans wołania Aniołów. Ich skrzydła nie są śnieżnobiałe. Już raczej szare, osmolone dymem dogasających dusz.

Trzeba zaangażować raz jeszcze całe swoje wnętrze, całą pneumatykę naszego życia, stworzyć bardzo dużo miejsca w sobie, stworzyć rozległą pustą przestrzeń – pustą jak syberyjskie otchłanie. Tak pustą, ze aż zasysającą.

Muzyczny rdzeń spektaklu jest oparty na bizantyjskich i sardyńskich hymnach paschalnych.

Szkic scenograficzny (autor Maria Stożek)

Niektórzy mówią, że modlitwa jest lepsza niż pamięć o śmierci; ja zaś sławię obie, w istocie bowiem są one tym samym.

[św. Jan Klimak]


Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał

Niepewnej chwały określonej chwili

Skoro nie sądzę

Skoro wiem, że nie zaznam

Prawdziwej mocy, która przemija

Skoro nie mogę pić

Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek, bo nic tam już nie ma

Skoro wiem, że czas jest zawsze czasem,

A miejsce zawsze i jedynie miejscem,

A co się dzieje, to się dzieje tylko jeden raz

I tylko w jednym miejscu,

Cieszę się, że jest tak jak jest

Wyrzekam się uwielbianej twarzy

I wyrzekam się głosu

Skoro nie mogę mieć nadziei, bym jeszcze powrócił

Raduję się, że mam coś stworzyć

Co sprawiałoby radość

[Thomas Stearns Eliot, Popielec; tłum. W. Dulęba]